foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

Dropek

wyżeł lubelski :)

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Hau! Dzisiejszy poranny spacerek był całkiem ciekawy. Otóż takie jedne krzaczki wydały mi się interesujące na tyle, że postanowiłem je obwąchać.

I nie myliłem się, bo jak tylko wsadziłem w nie łepetynę, to na pobliskie drzewo czmychnął z nich kot! No to ja za kotem! Niestety nie na drzewo, bo nie bardzo idzie mi wspinanie się, więc siadłem sobie pod drzewem, zadarłem nos do góry i obserwowałem. I tak siedziałem i patrzyłem... Siedziałem i patrzyłem... Panu się skojarzyło, że wędkarze chyba czerpią radość z podobnego zachowania. Czyli można powiedzieć, że jestem jakby wędkociarzem :) I pewnie mógłbym tak siedzieć i patrzeć jeszcze długo, ale z bloku za nami wyszedł pies i mnie obszczekał. I w ten sposób mnie zainspirował, bo postanowiłem poszczekać na kota. I nie tylko poszczekać, ale i oprzeć się przednimi łapkami na drzewie, coby się trochę do kota zbliżyć. A jak się o to drzewo oparłem, to z krzaków przy drzewie zaatakowała mnie... No normalnie nie wierzę... Jak pan to to nazwał? Gitpsiara? O, mam: gitara! Się na mnie przewróciła nie wiadomo po co :) Ale zupełnie się nie przestraszyłem, tylko po jej szybkim obwąchaniu wlazłem na nią, żeby być jeszcze bliżej kociego obiektu zainteresowań. A włażąc coś tam nawet brzęknąłem :) Jednak nawet dodatkowy schodek w postaci gitary nie sprawił, że kotka złapałem, więc w końcu zrezygnowałem i sobie poszliśmy zostawiając kotka w spokoju. A jak już byliśmy w domu, to sobie pomyślałem, że mogłem na tej gitarze zagrać temu kotku pserenadę i wtedy na pewno by do mnie zlazł! Może następnym razem się uda :) Hau!