foto1
foto1
foto1
foto1
foto1

Dropek

wyżeł lubelski :)

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Hau! Dawno, dawno temu... Znaczy to nie będzie bajka, bo to zdarzyło się naprawdę, tylko że już dosyć dawno, ale jakoś się nie mogłem zebrać, żeby o tym opowiedzieć. Za dużo obowiązków - wiecie: spanie, jedzenie, spacerowanie...

No dobra, wracając do tematu: otóż siedzieliśmy sobie kiedyś w domu z panem i z Lanką (siostrą pana chrześnicy) i coś tam sobie robiliśmy. I zadzwoniła domofonem Ola (pana chrześnica). Więc pan otworzył domofon i zamek w drzwiach, żeby za parę chwil Ola mogła sobie wejść bez pukania. I wrócił do pokoju. A ja nie wiedziałem, że ktoś ma wejść. Więc jak weszła Ola, w kapturze, obrana jakoś na ciemno, to jak zobaczyłem, że ktoś tak straszanie podejrzany wszedł bez pukania do domu, to mimo że wiem, że w domu się nie dziamoli, to obszczekałem ją mocno i to w dodaku groźnym, grubym głosem! Pokazałem panu, że nie pozwolę, żeby ktoś obcy wchodził do domu bezy pytania! Dopiero jak Ola zdjęła kaptur i mnie zawołała, to ją rozpoznałem i się przywitałem. A pan był ze mnie dumny, że taki ze mnie pies stróżujący :) Hau!